Firmy i placówki

Rz: Ostatnia czarownica

Kilka lat temu na łamach Rzeczpospolitej ukazał się artykuł przedstawiający krótką historię ostatniego stosu w Europie. Przedstawiamy go poniżej:

Szukając mrożących krew w żyłach opowieści o czarownicach, inkwizycji, torturach i ludziach palonych na stosach, zwykle myślimy o odległych krajach oraz o dawnych czasach. Niestety, czy nam się to podoba czy też nie, prawda jest zupełnie inna. Miejsce gdzie spalono ostatnią w Europie czarownicę leży na terenie Polski! A dramatyczna historia wydarzyła się, w co trudno uwierzyć, nie w odległym średniowieczu, lecz niecałe 200 lat temu...

Ci, którzy w środku nocy, odważyli się spacerować po zamkowym dziedzińcu w Reszlu twierdzą nawet, że przy odrobinie cierpliwości można usłyszeć tajemnicze jęki i krzyki. Wystarczy w ciemną, pochmurną noc, przystanąć na kilka minut przy potężnej zamkowej studni. Zwłaszcza w drugiej połowie lata, kobiece zawodzenia wydają się szczególnie wyraźne. I nikt nie ma wątpliwości. To rozpaczliwe wołanie o pomoc Barbary Zdunk - ostatniej czarownicy w Europie.

W 1807 roku miasto strawił wyjątkowo silny pożar. Praktycznie ocalały tylko zamek i murowany kościół. Ponieważ mimo długiego i ponoć bardzo skrupulatnego śledztwa, w żaden sposób nie udało się znaleźć winnego pożogi, podejrzenie padło na młodą kobietę, od lat oskarżaną o czary. Wydaną przez sąsiadów Barbarę brutalnie wywleczono z domu i wtrącono do reszelskiego lochu. W atmosferze oskarżeń o kontakty z nieczystymi siłami pruski sąd rozpoczął dochodzenie. Jednak mimo coraz bardziej brutalnych tortur, nieszczęsna kobieta uparcie odmawiała przyznania się do zmowy z diabłem i podpalenia miasta.

Być może właśnie dlatego prowadzona przez bezdusznych urzędników procedura dochodzenia trwała aż trzy lata. Wreszcie w 1811 roku zapadł wyrok. Barbarę uznano winną zarzucanego czynu i skazano na spalenie na stosie. Na nic zdały się próby odwołania do wyższych instancji. Ostateczną decyzję potwierdził publicznie sąd w Królewcu. Co ciekawe, jakoś nikogo nie dziwiła wyjątkowo surowa, dawno niestosowana kara. Wydaje się wręcz, że śmierć umęczonej torturami Barbary była wszystkim zamieszanym w dochodzenie bardzo na rękę. Aby wykonać wyrok szukano jeszcze doświadczonego kata.

Odpowiedni człowiek znalazł się w Lidzbarku Warmińskim. Podobno, by przygotować stos, przyjechał do Reszla specjalnie kilka dni wcześniej. Ostatecznie 21 sierpnia 1811 roku Barbarę wywleczono z zamkowego lochu i w otoczeniu tłumu gapiów zawieziono na Górkę Szubieniczną tuż za miastem. Wiemy, że ostatnią taką egzekucję w Europie oglądały tłumy ludzi. To właśnie według ich relacji kat wykazał się sporą dozą swoiście pojętej wyrozumiałości i... litościwie udusił ofiarę tuż przed podpaleniem stosu.

Dziś po więzieniu w zamku nie ma ani śladu. Groźnie wyglądające mury z imponującą wieżą wjazdową kryją w swoich wnętrzach ekskluzywny hotel. Turystyczne foldery zwięźle opisują, że zamek wzniesiono na planie czworoboku w drugiej połowie XIV wieku. Działo się to na polecenie Jana I z Miśni oraz Jana Stryprocka, a obiekt planowano na siedzibę biskupów. Warownia miała też bronić Warmii przed najazdami Litwinów.

Przez kilka lat mieszkał tu m.in. sam Mikołaj Kopernik. Po drugim pokoju toruńskim Reszel został włączony do Korony. Zamek był siedzibą duchownych aż do pierwszego rozbioru Polski. Prusacy urządzili tu najpierw ciężkie więzienie potem zaś przekazali obiekt gminie ewangelickiej. Od kilku lat, oprócz urządzonego z wielkim smakiem hotelu (praktycznie każdy pokój jest inny), zamek mieści również popularną galerię z pracami na przykład Franciszka Starowieyskiego.

Warto pamiętać, że Reszel jest jedynym w województwie warmińsko-mazurskim miejscem wpisanym do światowego rejestru zabytków. W taki sposób w Polsce wyróżniono jeszcze Kraków, Zamość i Wrocław. A do folderów i przewodników, które często zapominają o nieszczęsnej Barbarze, można dopisać mały suplement, z historią mogącą posłużyć za scenariusz całkiem niezłego horroru.

Tekst opublikowany w dzienniku "Rzeczpospolita"
Dodatek "Moje Podróże", nr 249, piątek 22.10.2004.
Szczegóły: patrz archiwum "Rzeczpospolitej"

Średnia ocena: 4.5 (oceniano: 8 razy)
portret użytkownika Gość

a o Doruchowie ktoś

a o Doruchowie ktoś słyszał... ciekawsza miejscowosc

Dodaj nową odpowiedź

  • Dozwolone znaczniki HTML: <strong> <cite> <a> <ul> <li> <p> <img> <u> <i> <strike> <br>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy stron www i e-mail są zmieniane automatycznie na linki

Więcej informacji na temat formatowania

CAPTCHA
Pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem, aby zapobiec spamowi.
5 + 9 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.